อ่าวไร่เลย์ czyli Railay

2-14

Będąc w Tajlandii nie mogliśmy nie pojechać na zachodnie wybrzeże. Po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „Tajlandia” pokazują się przede wszystkim niesamowite zdjęcia zrobione właśnie nad Morzem Andamańskim. Oczywiście wybranie odpowiedniego miejsca nie było łatwe i dopiero po wielu godzinach czytania artykułów i opinii, zdecydowaliśmy się żeby pojechać do Railay. Jest to półwysep pomiędzy Krabi a Ao Nang, który otoczony jest przez skały i klify i można się tam dostać jedynie drogą morską.

Przejazd z Koh Samui do Railay był jedynym, który zorganizowaliśmy dopiero na miejscu. Poszliśmy do biura informacji turystycznej i kupiliśmy przejazd do Krabi, skąd dalej mieliśmy dostać się sami do naszego miasta. Rano spod hotelu odebrał nas bus i pojechaliśmy na dworzec autobusowy. Tam dostaliśmy bilety i dowiedzieliśmy się, że mamy wsiąść do autobusu, który zawiezie nas na prom, a później do kolejnego, którym dojedziemy na miejsce.

Półtoragodzinny rejs promem minął nam na smuceniu się, że wyjeżdżamy. Następnie wsiedliśmy z powrotem do naszego autobusu i dojechaliśmy do małej restauracji, która pełniła rolę biura turystycznego. Po czekaniu około godziny, podszedł do nas i trzech innych osób mężczyzna, który powiedział, że zawiezie nas na autobus. My wsiedliśmy do auta, a reszta osób na pakę razem z bagażami. Nawet trochę im zazdrościliśmy, że w taki oryginalny sposób mogą jechać, ale tylko do momentu aż zaczęło padać. Problem w tym, że tutaj deszcz oznacza porządną ulewę. Tak lało, że my przesiadając się mocno zmokliśmy, a nasi towarzysze byli całkowicie przemoczeni. Jakby tego było mało w autobusie na siedzenia przy oknach padała woda z wywietrzników i po zasłonkach, a fotele lata świetności miały dawno za sobą. To była naprawdę długa podróż.

2-3 2-2 2

Czytaj dalej…

เกาะสมุย czyli Koh Samui

2-3

Podczas wybierania miejsca, w którym chcielibyśmy odpocząć i pobyć nam morzem, czytaliśmy bardzo dużo opinii. Najwięcej niesamowitych zdjęć i pochlebnych komentarzy było o zachodniej części Tajlandii, jednak musieliśmy kierować się również statystykami dotyczącymi pogody – we wrześniu jest pora deszczowa. Wiele osób pisało, że w tym czasie mniej pada na wschodnim wybrzeżu i między innymi to spowodowało, że wybraliśmy Koh Samui. Jest to trzecia co do wielkości wyspa w Tajlandii, która znajduje się nad Zatoką Tajlandzką.

Żeby się dostać z Bangkoku na wyspę wybraliśmy opcję, którą oferowały linie lotnicze Air Asia. Najpierw w nocy znaleźliśmy taksówkarza (oczywiście musieliśmy się trochę potargować), który zawiózł nas na lotnisko Don Muang. Jest to port lotniczy, który obsługuje loty krajowe i czarterowe. Po dwóch godzinach dolecieliśmy na lotnisko w Nakhon Si Thammarat, które wygląda uroczo – jest naprawdę malutkie. Po odebraniu bagażu, czekały już na nas panie z Air Asia, które wyjaśniły co mamy robić dalej. Zostaliśmy oznaczeni naklejkami, aby na kolejnych etapach podróży skierowano nas na odpowiednią przesiadkę.

2 2-2

Czytaj dalej…

อยุธยา czyli Ayutthaya

DSC04314-2

Po kilku dniach w Bangkoku stwierdziliśmy, że potrzeba nam trochę urozmaicenia, dlatego pojechaliśmy do Ayutthayi. Jest to dawna stolica Tajlandii, która została zniszczona przez Birmańczyków w XVIII wieku. Podobno jest ona namiastką tego co można zobaczyć w Angkor w Kambodży. Ze wszystkich możliwych opcji transportu wybraliśmy dojazd busem spod pomnika zwycięstwa – Victory Monument. Czas podróży zależy w dużej mierze od korków – rano jechaliśmy godzinę a powrót trwał dwie. Koszt biletu to 60 BHT za osobę w jedną stronę.

Po przyjeździe udało nam się znaleźć informację turystyczną, która była niedaleko miejsca w którym wysiedliśmy. Tam nie dość, że wypożyczyliśmy rowery to dostaliśmy różne mapki i informacje, które miejsca warto zobaczyć. Później wsiedliśmy na nasze pojazdy i uczyliśmy się jeździć od nowa – po lewej stronie. Musimy przyznać, że dopiero wtedy poczuliśmy jak wielki kłopot sprawia nam odwrotny kierunek jazdy. Na szczęście po przejechaniu kilkuset metrów zobaczyliśmy już pierwszy zabytek – Wat Mahathat.

DSC03979-2
IMG_2459-2

Czytaj dalej…

กรุงเทพมหานคร czyli Bangkok (cz. 3)

DSC03818-2

Ostatni dzień w Bangkoku upłynął nam pod znakiem zwiedzania buddyjskich świątyń. Tym razem ochrona nie miała żadnych wątpliwości co do naszego ubioru i wspólnie z setkami Azjatów (prawdopodobnie Chińczyków) weszliśmy do Grand Palace. Bilet był dość drogi w porównaniu do innych atrakcji, bo aż 1000 BHT za osobę, ale było warto.

DSC03800-2
DSC03831-2

Czytaj dalej…

กรุงเทพมหานคร czyli Bangkok (cz. 2)

DSC03779-2

Kolejny dzień naszego pobytu w Bangkoku mieliśmy zaplanowany bardzo ambitnie. Zaczęliśmy od spaceru w kierunku jednej z głównych atrakcji miasta – Grand Palace. W związku z tym ubraliśmy długie spodnie, które miały zapewnić nam wstęp do tej atrakcji. Po drodze minęliśmy Muzeum Narodowe, do którego nie planowaliśmy wchodzić ze względu na napięty grafik. Podobno można tam dokładnie zapoznać się z historią, religią i sztuką Tajlandii. Kolejne budynki, które minęliśmy to drugi najstarszy Uniwersytet w Tajlandii – Thammasat oraz świątynia Wat Mahathat.

DSC03799-2
DSC03667-2

Czytaj dalej…